Tragedia grecka

Kategoria: Gatunki literackie

Zdumiewająca, niepowtarzalna, a nawet fascynująca – aż trudno dziś uwierzyć, że w ten sposób można mówić o tragedii, gatunku mającym już ponad 2500 tysiąca lat. Próby wyjaśnienia jej genezy były różnorodne: łączono ją z kultem zmarłych lub obrzędami związanymi z przemianą pór roku. Istnieje też hipoteza, że tragedia wywodzi się z religijnego tańca, naśladującego prymitywne mity wegetaryjne. Jednak – jak zaznacza Stanisław Strabryła – hipotezy te nie uwzględniają faktu, że wszystkie wymienione powyżej zjawiska występowały w wielu kulturach, w żadnej nie narodził się gatunek na miarę tragedii antycznej. Zatem pozostaje nam lektura Poetyki Arystotelesa.

Zaznaczmy, iż uczeń Platona nie podzielał poglądów nauczyciela na temat tragedii. Autor Państwa twierdził, że jest ona szkodliwa, gdyż wywołuje w odbiorcach uczucia „mieszane”, doprowadzając do nienormalnego stanu duszy, kojarzonego przez ludzi z przyjemnością. Nie służyła zatem doskonaleniu duszy rozumnej, ale wzmagała pożądania szkodliwe dla człowieka. Sam Arystoteles skupił się w Poetyce raczej na stronie formalnej gatunku – jego pochodzeniu oraz rządzących nim zasadach.

Arystoteles wskazuje dwa źródła tragedii, choć tak naprawdę bliskie sobie: dytyramb oraz dramat satyrowy. Dytyramb pochodzi prawdopodobnie z Peloponezu, powstał wśród ludów doryckich. Był grecką odmianą liryki chóralnej, związanej początkowo z kultem Dionizosa, boga wina i wegetacji, ale pełen rozkwit osiągnął dopiero, gdy przeszczepiono go do Aten. Tam nadano mu rangę artystyczną. Dytyramb śpiewany był przez chór przebranych za satyrów. Około V wieku p.n.e. treść liryczno–narracyjna ustępuje miejsca muzyce, ta staje się ważniejsza niż tekst. Dramat satyrowy z dytyrambem łączy wiele: po pierwsze pochodzenie (Peloponez), po drugie właśnie postaci satyrów. Były to bóstwa pokrewne demonom płodności, przedstawiane jako kozły (prawdopodobnie słowo „tragedia” pochodzi od tragon ode – „pieśń kozłów”). Były to przedstawienia wykorzystujące wydarzenia mitologiczne, pogodne i wesołe. Nawet po ukształtowaniu się tragedii dramat satyrowy istniał jako osobny gatunek.

Stanisław Strabryła twierdzi, że Arystoteles miał na myśli archaiczną postać dramatu satyrowego, który wraz z przeszczepionym do Aten dytyrambem zaczął rozwijać się jako niezależny gatunek. Dzięki wzajemnemu oddziaływaniu na siebie połączyły się, ale analizując budowę i treść tragedii można znaleźć w niej cechy charakterystyczne dla „przodków”.

Stopniowo do tragedii wprowadzano dialog sceniczny (poza chórem pojawił się pierwszy aktor), maski sceniczne, prolog, role kobiece, zwiększano ilość aktorów do trzech. Tragedia dynamicznie rozwijała się w czasie „złotego wieku” Aten, tworzyli wtedy: Ajschylos, Sofokles i Eurypides. W tym czasie ustalony był już pewien schemat struktury tragedii, przestrzegany prawie bez wyjątków.

Tragedia zaczynała się od prologu (prologos), mającego formę monologu lub dialogu, zapoznającego widzów z bohaterami oraz punktem wyjścia dla akcji. Potem wchodził chór (mógł też wjechać, tak jak np. w Prometeuszu w okowach Ajschylosa), następował parodos, pierwsza pieśń chóru. Potem był epeisodion I, czyli fragment akcji tworzony za pomocą monologów lub dialogów 2 lub 3 osób. Po epeisodionie znowu występował chór (stasimon I), który w tragedii antycznej pełnił różne funkcje: komentował wydarzenia, czasem przejmował rolę narratora, dzięki swoim pieśniom (często mającym charakter religijny) wprowadzał nastrój liryczny, bywał wprowadzany do akcji. Jeśli autor chciał przenieść wydarzenia na inną porę dnia, także wykorzystywał do tego pieśń chóru, dzięki temu całość zachowywała logikę. Epeisodiony i stasimony przeplatały się 3 do 5 razy. Tragedię kończył exodos, pieśń podsumowująca wydarzenia i poprzedzająca wyjście chóru.

Właśnie logika wydawała się być dla starożytnych Greków bardzo istotna, to bezpośrednio z jej nakazów narodziła się tzw. „zasada trzech jedności”. Zmiana miejsca akcji teoretycznie była możliwa (jak np. w Eumenidach Ajschylosa czy Ajasie Sofoklesa), ale wówczas przeniesienie chóru w inną scenerię powinno być uzasadnione przez bieg wydarzeń. W Eumienidach chórem są Furie, ścigające Orestesa z miejsca na miejsce, zatem zmiana scenerii jest logiczna. Podobnie było z zasadą jedności czasu, aby nie zachodziła potrzeba zmiany chóru , wydarzenia starano się zmieścić w 24 godzinach. Jedność akcji oznaczała, że fabuła musiała składać się z czynności jednolitej i skończonej, zdarzenia miały się ściśle łączyć, tak „że gdyby tylko jedną z nich przestawiło się lub usunęło, całość by się zepsuła lub rozpadła”. Klasycyzm uczynił z tych zasad cechę wyróżniającą gatunek, tym bardziej, że zrezygnował z charakterystycznej dla tragedii antycznej budowy dzieła, chociaż jeszcze w wielu utworach utrzymywała się np. obecność chóru.

Zwarta fabuła była konieczna, aby wyostrzyć główny konflikt, zatem wydarzenia skupiały się wokół jednego problemu; by go nie zamazać, nie wprowadzano epizodów pobocznych. Tragedia powinna wywrzeć na widzach jak największe wrażenie, wzbudzić litość i trwogę, a wszystkie te uczucia pomóc miały w osiągnięciu oczyszczenia (katharsis). Choć samo pojęcie katharsis interpretowano w różny sposób, to warto podkreślić bezpośrednio łączący się z nim moment rozpoznania (np. Edyp rozpoznaje kim jest, Jokasta rozpoznaje Edypa), świadczący o czystości intencji bohatera, jego „niezawinionej winie tragicznej”. Ciążące nad bohaterem fatum sprawiało, że musiało dojść do katastrofy. Fatum jest siłą kierującą losami postaci, a ona sama nie ma wpływu na jej działanie. Dochodzi do tego, że szlachetny bohater występuje przeciwko prawom boskim, popełnia jakiś zakazany prawem czyn i chociaż robi to nieświadomie (albo dokonuje wyboru pomiędzy dwoma równoważnymi wartościami), to musi ponieść klęskę. Na tym opiera się tzw. tragizm, choć warto dodać, że nie jest to pojęcie charakterystyczne tylko dla tragedii i także stało się przedmiotem wielu rozważań.

Początkowo wystawianie tragedii było ściśle związane z obrzędami religijnymi, dlatego inspirację dla wydarzeń stanowiły mity, a pieśni chóru miały formę modlitwy uwielbiającej bóstwo i zawierającej prośby. Z czasem ten charakter tragedii zatarł się, mity były przekształcane i interpretowane, pojawiała się tematyka historyczna. Jednak zasadnicze jej zręby pozostały niezmienione. Przypomniana przez europejski renesans miała przeżyć jeszcze tragedia swoją „drugą młodość” w czasach dominacji poetyki klasycystycznej.

Źródła:
E. Sarnowska-Temeriusz, Zarys dziejów poetyki. (Od starożytności do końca XVII w.), Warszawa 1985.
S. Stabryła, Wstęp do: Ajschylos, Sofokles, Eurypides, Antologia tragedii greckiej, Kraków 1975, s. 5-17.
Słownik terminów literackich, pod red. J. Sławińskiego, Wrocław 1998.

Autor: Joanna Wiśniewska